Zachęcam do wsparcia szkolenia psów przewodników

Jeżeli zaglądacie na mojego bloga, wiecie, jak ogromnym wsparciem jest dla mnie Bryś – mój pies przewodnik. Jeśli chcecie, żeby więcej osób mogło otrzymać tak wspaniałą pomoc i przyjaciela, zachęcam do wsparcia internetowej zbiórki prowadzonej przez fundację, w której pracuję.

|A oto link:

 

http://www.pomagam.pl/piesprzewodnik

Opublikowano Dzień za dniem | Dodaj komentarz

Przeszłam przez środek żulerskiego spotkania

Dziś wieczorem podczas spaceru przeszłam przez sam środek zgromadzenia osiedlowych żulików. Myślę, że przynajmniej dwóch z nich dość często słyszę na tle brzęczenia butelek, a oni anonsują się łaciną podwórkową. Dziś grzecznie rozstąpili sie na obie strony ścieżki, kiedy przechodziłam z laską. Nie zdążyli jednak zabrać butelki, którą poturlałam laską niczym kijem hokejowym. Jeden też nie zdążył odejść na bok i oberwał nieco, ale złego słowa nikt mi nie powiedział. Chyba sprawdza się twierdzenie, że żulikowie znani i miejscowi rzadko bywają groźni.

Opublikowano Dzień za dniem | Dodaj komentarz

O tym, jak zmieniłem imię

Dobryś wieczór wszystkim,

Ostatnio w ramach swojej pracy Asia prowadziła zajęcia w przedszkolu. Zajęcia niby takie jak zawsze, choć okolica budziła we mnie wspomnienia z młodości. Zdaje mi się, że kiedyś bardzo niedaleko od tego przedszkola mieszkaliśmy. Zresztą Asia to potwierdza. Ale nie o tym miało być.

Wszystkie grupy w tym przedszkolu miały nazwy owocowe: Malinki, Jagódki, Truskawki, itd. W Malinkach właśnie dzieci były bardzo rozczarowane, że Asia nie chce im zdradzić mojego imienia, żeby mnie nie wołały. Dlatego same postanowiły imię wymyślić, no i zostałem… Kalafiorem. Asia skwitowała to imię szczerym śmiechem. Ja osobiście wolę moje imię brylantowe, ale przez chwilę mogę być nawet Kalafiorem, choć nie do końca wiem, co to Kalafior. Asia mówi, że to warzywo, czyli też coś zdrowego i pasuje do nazw grup.

Merdam przyjaźnie –

Bryś, który z witamin najbardziej lubi marchewkę

Opublikowano Zejdźmy na psy | 1 komentarz

Nie mogę pomóc, bo się śpieszę…

Wczoraj przydarzyła mi się taka oto sytuacja:

Wracając z kościoła, spotkałam, przy wyjściu z przejścia podziemnego, pewną panią, którą kojarzę, choć nie znam jej imienia. Ona mnie też oczywiście kojarzy, więc się przywitała, zapytała, czy już wracam i dodała, że ona na 11:00 idzie. Była chyba 10:45, więc zapytałam, czy mogłaby mi pomóc wejść po schodach. Ona na to, że nie, bo się śpieszy do kościoła. Rzeczywiście ze mną nie weszła, ale stała i póki nie weszłam, mówiła mi, ile mam jeszcze schodów. W sumie prawie wyszło na jedno, bo gdyby ze mną weszła, zejście zajęłoby jej może kilka sekund więcej.

Tak to owa pani straciła okazję do dobrego uczynku, choć w swoim mniemaniu jednak go zrobiła, bo pilotowała mnie słownie i wzrokowo. Tyle, że ja akurat zupełnie czegoś innego potrzebowałam.

Opublikowano Dzień za dniem | Dodaj komentarz

„Śpij, bo zgłupiejesz”…

Wstałam dziś o świcie (w dosłownym znaczeniu) i zaczęłam się uczyć do egzaminu. Po 5 rano włączyłam radio i co słyszę… A no, trafiłam na przegląd prasy i pierwsze, co usłyszałam, to skrót artykułu z „Polska the Times”, zatytułowany „«śpij, bo zgłupiejesz”. Artykuł dotyczył bowiem tego, że ludzie, którzy zbyt mało śpią, są miej inteligentni i wcześniej umierają.

Ciekawa przyszłość mnie czeka, nie ma co!

Opublikowano Dzień za dniem | Dodaj komentarz

Jak się nazywa ten, kto jeździ na hulajnodze

Sezon rowerowo-hulajnogowy w pełni, więc jak nazwać tego, kto jeździ na hulajnodze? Ja mam kilka pomysłów, a może dopiszecie swoje w komentarzach? Moje pomysły to:

hulajnogista (jak czołgista),

hulajnożysta, hulajnożnik i hulajnogowiec.

Opublikowano Przemyślenia | 2 komentarze

Przepraszam, ale nie mam ochoty o tym rozmawiać.

Właśnie taki komunikat usłyszała dziś pani, która zaoferowała mi pomoc w przejściu przez torowisko (bez sygnalizacji świetlnej). Z pomocy skorzystałam, a pani szła jeszcze ze mną kawałek i zgadnijcie, o co zapytała…. Oczywiście poleciała standardową serią: Czy pani nic nie widzi? Odpowiedziałam, że nic, ale jak już zaczęła pytać, a czy od urodzenia, czy po wypadku, itd., to usłyszała komunikat jak w tytule, oczywiście powiedziany grzecznie. Nie obraziła się nawet i rozmawiałyśmy o czymś innym. Jednak się dało.

Ciekawe tylko, czy ta moja odpowiedź da pani coś do myślenia, czy może do nastepnego niewidomego wystartuje z taką samą serią. Nie chciało mi się jej edukować, że to pytanie osobiste i tak dalej. Zresztą pewnie i tak się nie dowiem, czy zmieniła sposób rozmowy, bo może jej nigdy nie spotkam.

Opublikowano Dzień za dniem | 4 komentarze