Gdzie jest koniec kolejki?… Czyli o tym, że nie chce się wpychać.

Pewnie już o tym kiedyś pisałam, bo niezmiennie głupio się czuję w takiej sytuacji. Ale już mówię, o co chodzi.

Wchodzę sobie do sklepu z ladą i pytam: „Gdzie jest koniec kolejki?”, a ludzie zamiast mi po prostu powiedzieć, to mnie przepuszczają. Nieraz tłumaczę, że chcę tylko porządnie stanąć w kolejce, a nie być obsługiwana poza kolejnością, tylko trzeba mi powiedzieć, gdzie mam stanąć. Dziś właśnie – w dużej, dobrej i przyjaznej piekarni – takie tłumaczenie zadziałało, choć pani na początku rzuciła się mnie przepuszczać.

Opublikowano Dzień za dniem | 1 komentarz

Urodziny, czyli szaleństwo multimedialne

Chyba po raz pierwszy miałam aż tak multimedialne urodziny. Dostałam mnóstwo życzeń na FB, smsów,  a były nawet wiadomości na whatsapp. Oczywiście wiele osób też do mnie dzwoniło i pisało smsy. Wiadomo, że życzenia złożone osobiście czy przez telefon są najpiękniejsze, bo można mieć kontakt z drugą osobą, ale te elektroniczne życzenia też sprawiły mi ogromną radość i bardzo za nie dziękuję.

Opublikowano Dzień za dniem | Dodaj komentarz

Boję się balkonów

Dzień dobryś wszystkim,

Jak zapewne zauważyliście, od tygodnia mamy upały. Ludziom jest gorąco, a co dopiero nam – zwierzakom, którzy z taką dumą nosimy nasze futerka.

W związku z upałami Asia próbuje przekonać mnie do balkonu. Niestety, choć tam rzeczywiście jest chłodniej niż w pokoju, nie mogę przebywać na balkonie dłużej niż pół minuty. Bo wiecie, to taki dziwny kawałek przestrzeni, za którym widać przepaść.

Asia nawet wyniosła mi dziś na balkon moje ulubione suszone ucho wołowe, ale i ono nie przekonało mnie. Zabrałem je szybciutko i wróciłem do pokoju.

Cóż, dobrze, że jestem psem-facetem, a nie dziewczyną, bo – jak mawia Asia – nie mógłbym być Julią i stać na balkonie, podczas gdy jakiś psi romeo stoi na dole i śpiewa mi miłosne serenady.

Merdam przyjaźnie –

Bryś – pies zdecydowanie niebalkonowy.

Opublikowano Zejdźmy na psy | Dodaj komentarz

Jest mi tak gorąco, że….

No właśnie, upał taki, że pisać nie mam siły, a tu tramwaje nie jeżdżą ul. Obozową i w związku z tym musimy więcej chodzić. Jednak Asia dba o mnie. Zawsze ma ze sobą wodę i składaną miskę. Daje mi pić np. na przystanku. Mówi nawet, że wyciąga mój przenośny barek. Nie wiem, co to barek, ale ludzie na to reagują z uśmiechem. W każdym razie Asia stara się, żebym nie ucierpiał zbytnio od upału. W końcu jest lato i gorąco musi być.

Merdam przyjaźnie –

Bryś profesjonalista – mimo upałów w futerku 🙂

Opublikowano Zejdźmy na psy | Dodaj komentarz

Gdańskie udogodnienia dla niewidomych

Niedawno byłam w Gdańsku i zauważyłam tam inne oznaczenia schodów niż w Warszawie. Nie pamiętam, jak było na dworcu głównym, ale w Gdańsku-Wrzeszczu początek i koniec schodów był oznaczony gumowymi oznaczeniami – bardziej płaskimi niż warszawskie guzki np. w metrze. Nie przyjrzałam się dokładnie, bo czasu nie było za dużo, ale zdaje mi się, że na tych oznaczeniach mniej się można poślizgnąć. To rozwiązanie wydaje mi się ciekawe i jeśli będę w Gdańsku, spróbuję się przyjrzeć.

Przejścia dla pieszych natomiast oznaczono tak samo. Zapowiedzi przystanków w tramwaju mówiła synteza, ale wyraźnie było je słychać, no może z wyjątkiem dwóch – przy jakimś teatrze, którego nazwy nie zrozumiałam, przystanek zapowiadało dziecko, a chyba przy operze, nagrano króciutki fragment operowego śpiewu. Brzmiało to śmiesznie, ale nazwy nie zrozumiałam.

Zawsze to jednak interesujące zaobserwować, jakie rozwiązania wprowadzono w innych miastach.

Opublikowano Dzień za dniem | Dodaj komentarz

Pies przewodnik nie jedno ma imię…

Dzień dobryś wszystkim,

Pisałem niedawno o tym, że dzieci w pewnym przedszkolu nadały mi imię Kalafior. Wyobraźcie sobie, że w ostatnią sobotę zyskałem kolejne. I tym razem autorem, a właściwie autorką, mojego nowego imienia było dziecko.

Ale już zdradzam szczegóły. W ostatnią sobotę Asia wybrała się w podróż, w którą nie bardzo mogła mnie zabrać. Dlatego poprosiła o pomoc, czyli o opiekę nade mną, bardzo sympatyczną „ciocię Anię”. Miło i relaksowo spędziłem sobotni dzionek. Asia oczywiście udzieliła wszelkich instrukcji co i jak. „Ciocia Ania” ma trzyletnią córeczkę – Anielkę. Anielka z początku obawiała się mnie trochę, bo przecież jestem taki duży… Później się nieco ośmieliła i nawet razem z mamą wyszła ze mną na spacer. Jednak okazało się, że moje imię wydaje się jej jakieś dziwne i mówiła  na mnie Gabryś. Ciekawe, ile  jeszcze imion otrzymam?

Merdam przyjaźnie,

Bryś (a czasami Gabryś i Kalafior)

Opublikowano Zejdźmy na psy | Dodaj komentarz

Ta pogoda mnie przeraża

Wczoraj, gdy wracałam z pracy, wysiadłam w słońcu, a i tak zmokłam. Dziś leje od rana. Aż się z domu nie chce wychodzić. Niestety, praca czeka i wyjścia nie ma, a raczej jest: to jedno jedyne wyjście z domu i totalne zmoknięcie kolejny raz. Brrrrr.

Opublikowano Dzień za dniem | Dodaj komentarz