Bryś o Wigilii

Wigilia to taki dziwny dzień!
Wszyscy zachowują się jakoś inaczej: mniej na siebie krzyczą, są wzruszeni i mili.

Zapachów mnóstwo kuszących w powietrzu się unosi, a najlepsze to śledzie i smażona rybka. Ech zjadłoby się zjadło, ale w psiej misce tylko karma wylądowała, nic więcej. Karma też dobra, ale jako rasowy labrador lubię sobie czasem coś zorganizować.
Wszyscy dostali dużo prezentów. Mieli papierowe torby lub pudełka, z których wyciągali różne rzeczy, np. ubrania. Ja też dostałem prezent, ale wcześniej. Mam nową skórzaną obróżkę i dzwonek. Taki fajny, lekki, z którym biegam, choć tak nie do końca go lubię, bo Asia mnie słyszy i mniej mogę polować na jedzonko podczas spacerów. Jak tylko przestaję dzwonić, Asia zaraz mnie woła.
No, ale nie o tym chciałem. Jeszcze dostałem, tzn. Asia kupiła sobie, nowy woreczek na moje nagrody. Ja lubię nagrody za dobrze wykonane zadania, więc i woreczek jest czymś fajnym.
No i ostatnia rzecz. Jest wigilia i będę mówił ludzkim głosem. Ciekawe czy mój sąsiad Reno też coś powie. Ja powiem, ale niech to w tajemnicy pozostanie *smile* Rok temu też była wigilia, jednak słabo ją pamiętam, wiecie, dzieciakiem wtedy byłem.
A teraz na koniec merdam do Was przyjaźnie, życząc wesołych świąt!

Reklamy

Informacje o skrytkawitka

O mnie dowiecie się więcej na blogu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Zejdźmy na psy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s