O wczorajszym kazaniu

Znów nie mogę spać… Nic przyjemnego…
Jednak jak już nie śpię, to skorzystam i napiszę.
Na wczorajszej mszy o godz. 09:30 na Karolkowej kazanie głosił ksiądz, z którym od niemal siedmiu lat współpracuję, robiąc dla niego tłumaczenia i chyba mogę powiedzieć, że jestem zaprzyjaźniona.
Kazanie było ciekawe, nie jakieś wydumane, proste, ale trafiające do serca. Streścić je można w kilku zdaniach:
Wybaczając innym, zacznijmy od prostych gestów: od wybaczenia najbliższym spraw najprostszych.
Miłować nieprzyjaciół to nie znaczy mówić, że są dobrzy, bo tacy najwyraźniej nie są, skoro nas krzywdzą. Miłować nieprzyjaciół znaczy życzyć im dobrze, czyli modlić się za nich i dać im czas, by się nawrócili.
Nie wolno nam sądzić i oceniać innych, ponieważ gdy to robimy, wchodzimy w ich intencje, które są przed nami zakryte – nie znamy ich.
Cóż można na to powiedzieć? Chyba nic więcej niż to, że te zasady są niewyobrażalnie trudne…

Reklamy

Informacje o skrytkawitka

O mnie dowiecie się więcej na blogu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przemyślenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s