To chyba jest pożar

Nie, nie, to nie jest żadna metafora. Zdaje mi się, że w pobliżu mojego bloku paliło się. Z mojej perspektywy wyglądało to tak: najpierw zaczęło śmierdzieć dymem, coraz bardziej i bardziej. Potem rozległy się sygnały takie, jak karetek pogotowia. Pewnie to była straż. Zamilkły te sygnały bardzo blisko. Potem przez jakieś 10 minut słychać było pracę dużego silnika, który wyraźnie nie służył do jazdy: nie przemieszczał się wcale i jakby coś tłoczył. Od czasu do czasu na tle tego silnika rozlegały się jakieś okrzyki i cichszy szum, chyba lejącej się wody. Zapach dymu wzmagał się, aż zaczęło mnie w nosie kręcić. Zamknęłam uchylone okna, a po chwili ucichł ten duży silnik.

Ciekawe, co to się stało. Mam nadzieję, że nie spalił się nikomu dom i że nikomu nic się nie stało.

Reklamy

Informacje o skrytkawitka

O mnie dowiecie się więcej na blogu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzień za dniem. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s