Pani idzie…. czyli apel do psiarzy

Już niejeden raz przytrafiła mi sie mniej więcej taka sytuacja. Prowadzi mnie Bryś i jest oczywiście w szorkach. Obok mnie stoi ktoś, kto nie do końca panuje nad swoim psem – pies szczeka, a mój Bryś jest rozproszony. Wtedy bardzo często taka osoba zamiast posłuchać moich próśb i odejść, stoi i mówi: „pani idzie….”. Czasem jeszcze taki ktoś próbuje swojego psa opanować, a czasem po prostu stoi. Zdarza się też, że takie osoby mówią, że to mój pies powinien być tak wyszkolony, żeby kompletnie zignorować „zaczepiacza”. Oczywiście, przewodniki są tego uczone, ale czasem zaczepianie bywa zbyt natarczywe i pokusa zbyt silna.

Nie, drodzy psiarze. To wy odejdźcie jak najszybciej, bo Wam jest łatwiej. Pomyślcie, jakbyście się czuli, gdybyście nic nie widzieli, a prowadzący Was przewodnik rozglądał się, odwracał, itd. Ja w takiej sytuacji czuję się na tyle niepewnie, że łatwiej mi jest stanąć i poczekać, aż zaczepiacz sobie pójdzie.

A dlaczego o tym piszę? A, no dlatego, że wczoraj zdarzyła mi się taka sytuacja w okolicy skrzyżowania dwóch ruchliwych ulic, a mianowicie Młynarskiej i Górczewskiej i istniała obawa, że zamiast spokojnie przejść przez jedną ulicę, pójdę np. na ukos przez obie na raz.

Reklamy

Informacje o skrytkawitka

O mnie dowiecie się więcej na blogu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzień za dniem. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s